Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 6 października 2013

Rozdział VIII
Muzyka

"Trzymam najważniejszą osobę w moim życiu w ramionach."


*Oczami Avril*


...a wtedy on złożył na moich ustach subtelny pocałunek.Szybko go odwzajemniłam.Dłonią głaskał mój policzek,a ja wreszcie czułam się szczęśliwa.Od tak dawna czekałam na ten moment,chodź odpędzałam tą myśl od siebie.Nie chciałam stracić naszej przyjaźni.Oderwaliśmy się od siebie na krótką chwilę.Liam objął mnie w pasie po czym oparł swoje czoło o moje.
-Tak dawno chciałem ci to powiedzieć...
-Też cię kocham.-przerwałam mu i ponownie wbiłam się w jego usta.Pierwsze krople deszczu zaczęły sływać na moje ramiona.

*Oczami Liama*

Myślałem,że już zawsze będziemy tylko przyjaciółmi.Może znajdzie sobie chłopaka,później męża...Ale gdy zobaczyłem jak wybiega z mojego domu,czułem się jakby ktoś mnie spoliczkował.Kłamałem Niallerowi,Lou i Hazzie,zawsze była dla mnie kimś więcej niż tylko przyjaciółką.
A teraz?
Trzymam najważniejszą osobę w moim życiu w ramionach.

*Oczami RiRi*

Cichy dźwięk dzwonka rozbudził mnie z transu.Kto normalny dzwoni o tej porze do domu? Niechętnie zwlokłam się z łóżka i ruszyłam otworzyć drzwi.Deszcz i burza ropętały już na dobre wojnę.Uchyliłam delikatnie drzwi i zamarłam w bezruchu.Przede mną stała zmarznięta Kathy.Cała drżała.Rozmazany tusz zmieszał się z jej łzami.Bez zastanowienia wpuściłam (byłą) przyjaciółkę do środka.
Dziewczyna zdjęła buty przy czym wzięła swoją wielgachną torbę i ruszyła nieśmiało przed siebie.Ruchem ręki pokazałam na schody.Kat weszła nimi powoli na górę.Gdy już przekroczyliśmy próg pokoju ona niespodziewanie rzuciła się na mnie głośno szlochając.Zbyt mocno mnie zraniła,żebym mogła ją przytulić i udawać,że nic się nie stało.Tępo wpatrzyłam się w krople deszczu na szybie.Lekko odepchnęłam od siebie dziewczynę i powiedziałam rozkazującym tonem.
-Idź do łazienki wykąp się,zmaż makijaż,przebiez się w piżamę i wskakuj pod kołdrę.
Dziewczyna skinęła głowa i wyszeptała ciche "Dziękuję". Nic jej na to nie odpowiedział tylko dwróciłam się tyłem i wbiłam wzrok w ziemię.Jeśli to tylko chwilowa ,kłótnia z rodzicami to niech wraca jak najszybciej.Nie będzie mi psuła ponownie życia,gdy już powoli zaczęło się układać.
-
Gdy otworzyłam oczy ujrzałam ubraną już postać Kathy.
Długie do pasa blond proste włosy uczesała w wysokiego kucyka.Czerwone conversy idealnie współgrały z króciutkimi spodenkami.Bluzka z napisem "Meow" wulgarnie podciągnięta była prawie pod sam stanik,a na końcu zawiązany supełek.Długie rzęsy okalały jej zielono-szare oczy wpatrzone w wyświetlacz iphona.
Gdy zauważyła,że się jej przyglądam uśmiechnęłam się leciutko.
Drgnęłam zaniepokojona pewnym faktem.Pod koniec naszej przyjaźni dziewczyna obcieła włosy do ramion i przefarbowała na rudo.Zaczęła ubierać czarne ciuchy z motywami krzyży,a oczy malowała czarnym tuszem podkreślając je e-linerem.Teraz miała na sobie tylko lekki makijaż, co bardzo mnie zdziwiło.Wyglądała identycznie jak sprzed dwoma laty.
-No,no wracamy do wcześniejszego stylu.-Spytałam z sarkazmem patrząc na nią z kpiną.
-Ależ kochana jakiego stylu? Właśnie.. wczoraj starsznie dziwnie się zachowywałaś.Wiesz dzisiaj ten cały X-factor.Miałyśmy razem obejrzeć,komentując przez skeypa,bo w końcu TY wyjechałaś z Irlandii zostawiając mnie tam na pastwę losu.-Rzekła smutno.
-Ciebie na pastwę losu!?- wybuchnęłam-to TY mnie zostawiłaś samą odkąd stałam się directionerką.Zmieniłaś styl odwróciłaś się ode mnie!-Krzyczałam coraz głośniej nie umiejąc okiełznać wściekłości.Dziewczyna spojrzała na mnie ze zdziwieniem.
-Ale przecież to ty wyjechałaś bo rodzice znaleźli lepiej płatną pracę.Pamiętasz jeszcze,że co tydzień oglądalismy te show? 


-Ja...-przerwał mi dźwięk esa.Sprawdziłam kto napisał.Na moment na mojej twarzy pojawił się uśmiech po czym odczytałam widomość od Zayna.
"Haj RiRi,życz nam powodzenia w X-factorze nasz pierwszy występ przed tak liczną publicznością...Pamiętaj włączyć telewizor! <ściskam cię> xxx Zayn.
Ps:Chłopcy również przesyłają uściski." Już prawie zapomniałam...zapomniałam,że 1D jeszcze nie istnieje.Zapomniała,że to wszytsko się jeszce nie zdażyło.Ona nie odeszła,nie zraniła,nie zostawiła,nie wbiła mi noża w serce.Ręcę zaczęły mi drżeć więc odpisałam tylko "Powodzenia,napewno przejdziecie." i spojrzałm ponownie na moją...przyjaciółkę?

_________________________________________________________________
Wiem ten rozdział nie wyszedł mi najlepiej ;c Chwilowy brak weny.Mam nadzieję,że szybko mi wróci. Kochani dziękuję za te wszystkie komentarze,zdecydowałam sie jak na razie nie usówać bloga xx
Rozdziały mogą pojawiać się rzadziej przez "wspaniałą" matematykę.-,-
Miłego dzionka ;*

piątek, 4 października 2013

Rozdział VII
(przeczytaj notkę pod rozdziałem)

"Liam ma bardzo wygodne łóżko..."


*Oczami RiRi*
Wracając do domu po cudownym dniu z Hazzą,Lou,Niallerem i Liamem miałam wielkiego banana na twarzy.Co z tego,że za chwile 20? Rodzice na pewno nie martwią się moją nieobecnością,kto wie może nawet spędzają przyjemnie ten czas we dwoje?
Pogrążona w myślach nie zauważyłam skórki od kiwi (tak,kiwi) i wyrąbała bym się zapewne jak długa gdyby nie refleks Zayna. On nie mieszka z pozostałą czwórką chłopaków w jednym domu.Ma osobne mieszkanie, ale tuż obok nich.Spaliłam buraka i wyszeptałam tylko ciche "dziękuję".
-Cała przyjemność po mojej stronie.
-Ooo jaki dżentelmen, słyszałam od twoich kolegów,że jesteś niezłym bad boyem.
-Że jestem niezły słyszałaś chyba raczej od dziewczyn.-obdarzył mnie szerokim uśmiechem.
-Hahaha,jak siedzieliśmy razem na lekcji to wszystkie zerkały zazdrośnie w naszą stronę.
-Zazdroszczą ci urody.
-A tobie pięknego głosu.-Nie pozostałam dłużna komplementowi.
-Wydajesz się najbardziej normalną dziewczyną w tej szkole,wszystkie pozostałe nie opuszczają mnie na krok chyba,że...
-Że?
-Avril.Ona też mi się nie narzuca,chodź jest strasznie dziwna.Z jednej strony nieśmiała,a z drugiej to jakaś księżniczka, przed którą należy się kłaniać.-Uśmiechnął się jeszcze szerzej pokazując szereg białych zębów.
-Zgadzam się z tobą,zrobiła mi wczoraj taką awanturę...zresztą szkoda gadać.
-Mhm,wiesz umówiłem się z nią na jutro.Bierze udział w tym konkursie "Najlepszy głos wokalny."
-Musisz uważać,aby nie zdarła sobie gardła.Zresztą trochę by było szkoda,gdyby nie miała by na kogo pokrzyczeć.-powiedziałam z ironią,przewracając oczami.
-Dobra ja już muszę iść...masz tu mój numer,jakbyś chciała dzwoń.-podał mi karteczkę z nagryzmolonymi cyframi.Podniósł mój podbródek do góry i dał szybkiego buziaka w policzek,po czym nie odwracając się odszedł szybkim krokiem.
-
Weszłam wolno do mojego mieszkania.Leniwie ściągnęłam buty i gdy już miałam poczłapać schodami w stronę łóżka...Ka bum! Moi rodzice,stali oparci o poręcz.
-Hej.
-Jakie "Hej" młoda damo,gdzieś ty była!?-Moja mama jako pierwsza krzyknęła na mnie,by po chwili ponownie palić papierosa,którego smrodu nienawidziłam.Zawsze paliła,gdy było jej ciężko,ale żeby zamartwiać się mną?Dobry nastrój prysł w jednej chwili.Odpowiedziałam arogancko i obojętnie.
-Byłam u kolegów na chacie. Liam ma bardzo wygodne łóżko...-widziałam jak oboje poczerwienieli ze złości.Oczywiście już w ich głowach były sceny erotyczne...
-Marsz do swojego pokoju i nie waż mi się gdziekolwiek wychodzić!Tylko dom,szkoła-szkoła,dom, zrozumiano?-Ojciec podszedł do mnie bliżej,tylko parę razy był tak wściekły i miał wtedy właśnie ten sam zacięty wyraz twarzy.
Skinęłam tylko głową po czym ruszyłam do swojego pokoju.Zaraz po zamknięciu drzwi,powstrzymywane łzy zaczęły spływać po moich policzkach.Otarłam je szybko, włożyłam piżamę i rzuciłam się na łóżko.

*Oczami Avril*

W zdecydowanie lepszym humorze szłam w stronę domu chłopaków,bez pukania otworzyłam drzwi i cicho weszłam.Usłyszałam,że chłopcy siedzą w salonie,ruszyłam ku nim,nagle jednak stanęłam jak wryta.
-Nie wiem czemu Av tak bardzo jej nie lubi,RiRi jest naprawdę urocza.-Rozpoznałam głos NIallera.
-W dodatku jest po prostu śliczna.-dopowiedział Lou
-Może po prostu jest zazdrosna o naszego Li.-Hazza oczywiście musiał dodać swoje trzy grosze.
-O mnie? Jesteśmy tylko przyjaciółmi.-Głos Liama był szorstki i oschły.Usłyszałam dźwięk odsuwanego krzesła i kroki w stronę przed pokoju.Obruciłam się na pięcie i zaczęłam biec,usłyszałam,że ktoś biegnie za mną,więc przyspieszyłam,ale jak można uciec mistrzowi biegów? Li jedną ręką złapał moją a drugą objął w
pasie.Słyszałam jego ciężki oddech na moim karku. Wiedziałam,że nie mam szans się wyrwać,więc odwróciłam się do niego przodem,a wtedy on...

_________________________________________________________________
Kochani nw czy prowadzenie tego bloga ma sens.Jest was już całkiem sporo,ale prawie nikt oprócz Jagody nie komentuje.Pod poprzednim rozdziałem miałam koma tylko od niej (dziękuje ci bardzo,po praktycznie tylko dla ciebie prowadzę tego bloga ;p)
Jeśli ktoś to czyta miło by było gdybyście skomentowali.
Miłego dnia :)

środa, 2 października 2013

Rozdział VI

"Wolisz naleśniki czy gofry? ;D"

Powoli otworzyłam oczy i zamrugałam kilkukrotnie.Przeciągnęłam się i z błogim uśmiechem spojrzałm na...Louisa?
SKĄD ON SIĘ TU WZIĄŁ !!!???
Usiadłam na łóżku próbując przypomnieć sobie wczorajsze wydarzenia.Jak przez mgłę pamiętałam mój upadek w szkole.Dalej kompletnie nic.Jenda wielka pustka.
Rozejrzałam się wokoło i uśmiech powoli pojawiał się na mojej twarzy.Na miętowych ścianach zdjęcia 1D, oraz ich płyty oprawione w ramkę.Poszfa na kołdrę w kolorach irlandzkiej flagi.Piękna biała gitara powieszona nad łóżkiem,piłka do nożnej w kącie pokoju.Wszystkie te rzeczy kojarzyły mi się z One Direction.
Ponownie spojrzałam na Lou,wyglądał tak słodko kiedy spał...
Przygryzłam wargę i natychmiast odwróciłam twarz w stronę okna.
Przypomniało mi się pewne wspomnienie...
Ja siedząca z najlepszą przyjaciółką (której obecnie nie mam) na kanapie.Śmiejemy sie,krzyczymy jakieś głupie teksty.
Zaczyna lecieć muzyczka do X-factora.
Wchodzi Niall.
Uśmiechnięty od ucha do ucha,aż nie chce się od niego odrywać wzroku.
-Ciii...-szepnełam do Kathy wpatrzona w niebieskookiego.
-Hahah nie no...spodobał ci się ten lamus?
Nie odpowiedziałam, troszkę zła na przyjaciółkę.Zawsze byłam zdania,że nie należy oceniać książki po okładce.Ogółnie byłam chyba najbardziej tolerancyjną dziewczyną w szkole.

W trakcie występu patrzyłam na niego jak zachipnotyzowana.
Popcorn zamiast trafiać do buzi lądował na włosach mojej przyjaciółki (usiadła na dywanie, bo rzekomo tak jest wygodniej O_______o). PO występie biłam brawo do telewizora,a Kat podniosa tylko zdziwiona brew.
To jedno z moich ostatnich wspomnień z nią.
Odeszła.
Zostawiła.
Olała.
Zraniła.
Wytarłam łzę spadającą na mój policzek.Podjęłam decyzję by jak najszybciej opuścić ten dom.Najwidoczniej jednak nie było mi to dane,gdyż na schodach natknęłam się na Harry'ego.
-No,no widać wpadłaś w oko Louisowi.Normalnie przy pierwszym spotkaniu nie ląduje z dziewczyną w łóżku.
Słaby dowcip.Usiadłam na schodach,a Hazza obok mnie.
-Co ja tu właściwie robię?-spytałam szybko, byle tylko nie patrzeć w oczy loczka.Były zbyt piekne gdy podziwiałam je na plakatach, a na żywo mogłam się w nich zatracić do końca.
Harold uśmiechnął się tylko dziwnie i zaczął uważnie przyglądać się swoim vansom.

Milczeliśmy już dobrą chwilę.Stykaliśmy się łokciami,co mimo wolnie sprawiło uśmiech na moich ustach.Hazzuncio najwidoczniej to zobaczył,gdyż wyszczerzył swoje białe ząbki i oparł swoją lokowatą głowę na moim ramieniu.
-Idź do Liama, on ci wszystko wyjaśni-wyszeptał do mojego ucha.
Głupie motylki zaczęły tańczyć w moim brzuchu.
Niechętnie podniosłam  się i powędrowałam w stronę jak mniemam kuchni w poszukiwaniu Liasia.
Siedział w środku zajadając watę cukrową.
Gdy mnie zauważył uśmiechnął się uroczo i odsunął krzesło obok siebie.
-Li mógłbyś mi powiedzieć co ja tutaj robię?-Poruszyłam zabawnie brwiami,oczekując odpowiedzi.
-Siedzisz.
Zmarszczyłam brwi na co on się lekko zaśmiał po czym rozwinął swój monolog.
-Zemdlałaś w klasie,a ja na początku nie wiedziałem co mam zrobić.Jednak wkrótce odzyskałem sprawność umysłu i czym prędzej zadzwonilem z twojego telefonu na pogotowie.Niestety w naszej cudownej szkole, nie istnieje coś takiego jak zasięg.Tyłek uratował mi Lou,który wszedł do sali i szybko kapnął się w sytułacji.Kazał mi cię zabrać do samochodu i zanieść jak najszybciej do domu,a on spróbuje złapać zasięg i zadzwoni po pogotowie.Z tego co mi opowiadał zaczęli szczegółowo wypytywać co i jak.Na co nasz mądry Lou odpowiedział,żeby tyle nie gadali tylko przyjechali "pod mój dom" jak się wyraził po czym się rozłączył.Oczywiście nie był na tyle laskawy by podać swój adres i dopiero po 2 godz. czekania,zrozumiał swój błąd.Nie wiem czy pamietasz,ale na chwilkę otworzyłaś oczy i powiedziałaś,że musisz do toalety po czym zrobiłas zeza i poszłaś "spać" dalej.Położyłem cię więc do mojego łóżka,a sam przespałem się na kanapie.Lou próbował dodzwonić się z twojej komórki do rodziców, ale nie odbierali.-po tym wyczerpującym monologu,zajął się ponownym jedzeniem waty, czekając,aż coś na to powiem.
-Dzię...dziękuję.-Wstałam z krzesła i skierowałam się w stronę drzwi.
-Już idziesz?Zostań na śniadanie.-Li błagalnym wzrokiem ponownie odsunął krzesło.
-Dobrze,ale ja je wam zrobię w ramach podziękowania.Wolisz naleśniki czy gofry?
-Wszystko mi jedno.-chłopak póścił mi oczko po czym poszedł na górę wezwać resztę załogi.

_________________________________________________________________
Jak tam rozdział? Moim zdaniem nie wyszedł mi najlepiej,trochę nudny i wgl...
NIe doczekałam się tych pięciu komentarzy...
Więc zastanawiam się czy ktoś to wgl czyta?
Jeśli się wam podobało proszę komentujcie, każdy komentarz jest dla mnie wazny <3 Z góry dziękuję xx.
Czytasz=Komentujesz

Mój Ask pytać <33

poniedziałek, 30 września 2013

Rzodział V

"Ciemność.Ja na środku pokoju.Ktoś za mną."

*oczami Avril*
Zaślepiona przez spływające łzy biegłam przed siebie.
Moje uczucia buzowały we mnie z taką siłą,że miałam chęć krzyknąć,i udeżyć pięścią w coś twardego,aby poczuć ból.
Liam...to cholerne uczucie zazdrości o niego potęgowało coraz mocniejszą nienawiść do Rihanny.
Pierwsze krople deszczu spływały po moich włosach.Objęta nagłą bezsilnością upadłam na kolana chowając twarz w dłonie.
Było mi zimno,drżałam na całym ciele. 
Poczułam,że ktoś delikatnie gładzi moje włosy.
Nie odwróciłam się.
Bo niby po co?
Aby ktoś,może zupełnie obcy patrzył na mój rozmazany tusz i zaczerwienione od płaczu oczy?
Może żeby litował się nade mną?
-Av..-usłyszłam męski głos tuż za mną.
-Zostaw mnie.-wychrypiałam przez łzy.
-Wstawaj natychmiast,albo załatwimy to inaczej.-głos stał się szorstki i nieprzyjemny.

*oczami Zayna*

Wziąłem rozdygotaną Avril na ręce i zaniosłam na swój motor.
Dziewczyna przez cały czas unikała kontaktu wzrokowego.
-Trzymaj się.
Nie uzyskałem odpowiedzi jednak,jej zmarźnięte ręce objeły mnie w talii.
-
Po kilkunastu minutach siedzieliśmy już w salonie.Podałem dziewczynie kubek gorącej czekolady i usiadłem na przeciwko niej.
Av patrzyła na parę wydobywającą się z kubka.Zmarszczyła brwi najwidoczniej nad czym myśląc.
-Powiesz mi w końcu co się stało?
Brak jakiejkolwiek odpowiedzi.
-Mam czas.-mruknąłem rozsiadając się wygodniej na kanapie.
Dziewczyna niespodziewanie podniosła na mnie swoje zielone oczy.
-Bądź jutro po szkole na boisku od piłki nożnej.-Powiedziała,a racze rozkazała wstając z fotela.
-Gdzie idziesz?
-Do domu.-Zbyła mnie szybkim "Pa" i opuściła moje mieszkanie.
Uśmiechnąłem się drwiąco.Najpierw płacze na środku chodnika przedstawiając sobą żałosny widok,a zaraz potem zachowuje się jak jakaś lady.Ale który facet,zrozumie kobiete?


*oczami RiRi*

Ból.
Łzy.
Ciemność.
Ja na środku pokoju.
Ktoś za mną.
Może tylko mi się wydaje?
Odwracam się i...nic.
Nikogo nie widzę,nikogo nie ma.
Zresztą trudno kogość dostrzec w mroku,gdzie tylko blade światło księżyca oświetla pomieszczenie.Po omacku próbuję się z tąd wydostać,trafiam na coś ostrego.Szkło.Przejeżdam po nim opuszkami palców.Najwidoczniej rozbiło się tu lusterko.Idę trochę dalej łyżka,a na niej...ketchup ? Nie...to krew.Przechodzi mnie dreszcz,jednak moje nogi jakby nie zgodne z bijącym sercem idą dalej.Gitara.Powyginane struny,zniszczona...okropna.Gołąb.Nie, nie jest wypchany.Jest prawdziwy...tyko martwy.Bez jednego oka.Obok jakby kłębek sierści.Schylam się patrzę...powyrywane loki.Nagłe światło oswietla pięć kościotrupów,obok napis...One Direction.
-
Zerwałam się z krzykiem przerażenia z łóżka.Ciężko oddychałam,a krople potu spływały z mojego czoła.
Ktoś wszedł do pokoju.Wrzasnęłam jeszcze głośniej.
Ufff,to tylko Louis.
-Wszystko w porządku?-Przysiadł się obok mnie na łóżku i otoczył ramieniem.
-N-nie.
-Miałaś zły sen?
-T-tak.
-Zostać z tobą do końca nocy?
Pokiwałam tylko głową.
Szczerze?
Nie wiem skąd on tu się wziął, nie wiem gdzie ja jestem i nie obchodzi mnie to.Ja chcę poprostu mieć tą noc z głowy.



_________________________________________________________________

Hej kochani! ;*
Ten rozdział dedykuje Jagodzie Tomlinson i Wice Asanov, które są ze mną praktycznie od początku za co ogromne dzięki. ;**
Teraz możecie komentować także z anonima ;)
5 komentarzy nowy rozdział =)

piątek, 27 września 2013

Rozdział IV

"Hej jestem Harry ślicznotko"

Za mną stał Hazza i Niall.
-Hej jestem Harry ślicznotko,a ten obok to Niall.-podał mi rękę i uroczo się uśmiechnął.
Jakbym nie wiedziała kim oni są...(wyczuwacie tą  ironię?)
-Tak wiem, znam wasz zespół.
-Tak? Kto ci powiedział? Dopiero zaczynamy go tworzyć,ale nie mamy jeszcze nazwy.-Nialler oparł swoją rękę o ścianę i przechywlił głowę w bok,uważnie mi się przyglądając.
Ja jednak patrzyłam na niego ze zdziwieniem.Jak to DOPIERO GO TWORZĄ?
Jedyną osobom,która bez większej szopki może mi na to odpowiedzieć jest Liam.
-Li mogę cię prosić na słówko?-spytałam.
-Jasne.
Odeszliśmy trochę od towarzystwa,nigdzie nie było widać Avril,ale nie to jest teraz najważniejsze.
-Słuchaj Liam,tworzycie zespół od 2010r. tak?
-No od kilku miesięcy.-pokiwał głową.
-Ale...teraz mamy 2013,prawda?
Liam popatrzył na mnie jak na ułomną i wziął mnie za rękę prowadząc spowrotem do sali.
-Patrz pokazał mi kalendarz na którym widniała wyraźna data 5 września 2010r.
-Kotku, chyba ci sie coś pomyliło, albo masz coś z główką.Po co mi pokazujesz jakiś stary kalendarz,zresztą nawet na telefonie mam napisane...wyjełam szybko telefon z kieszeni spodni i pomachałam Liamowi przed nosem.
-Co niby masz napisane?
Ciężko westchnęłam i popatrzyłam na wyświetlacz.Nie był to jednak dobry pomysł bo moje nogi zmiękkły i Li musiał mnie podtrzymać,abym nie upadła.
05.09.2010r.
To chyba jakiś głupi żart...
-Li,proszę powiedz,że wzieliście udział w X-factorze.
-Idziemy dopiero jutro...
-Jak to jutro ! Ale macie zespół o nazwie One Direction?
-Ooo całkiem dobra nazwa możemy ją wykorzystać.-Li usmiechnął się do mnie, jednak cały czas miałam wrażenie,że uważa mnie za jakąś chorą na umyśle.
-W takim razie skąd wy się znacie ! Przecież to NIE-MO-ŻLI-WE !!-wrzeszczałam zaskoczonemu Liamowi prosto w twarz,biedak tylko na mnie patrzył ze zdziwieniem w oczach.
-Usiądźmy RiRi, bo ty chyba czegoś nie rozumiesz,albo nas z kimś pomyliłaś.Przedstawię ci sytułację od początku,ale obiecaj,że się uspokoisz.-Chłopak mówił do mnie jak do małego dziecka.
Posłusznie jednak usiadłam na ławce obok niego,jednak to co usłyszałam kompletnie wytrąciło mnie z równowagi.
-Na początku poznałem Zayna, miałem wtedy 4 lata i chodziłem do przedszkola,a on przeprowadził się z Bradford do mojego miasta.
 Już pierwszego dnia się zaprzyjaźniliśmy i tak jest do dnia dzisiejszego.
Na meczu piłki nożnej poznałem Louisa oraz Hazze,chodziłem wtedy do 3 gimnazium.
Nialla znam od początku liceum.
Pewnego dnia z Harrym,Louisem i Zaynem poszliśmy do Nandos, tam siedział Niall z 50cm pizzą.Wtedy jeszcze mówiliśmy sobie tylko przelotne "cześć" na korytarzu.
Podeszliśmy do chłopaka i spytaliśmy czy możemy się dosiąść, na co nasz kochany blondynek odpowiedział "Wiem,że chcecie pizze,ale nic z tego,to dopiero moja druga,a z pustym żołądkiem z tąd nie wyjdę!" Gdy przekonaliśmy blondyna,że nie mamy złych intencij,dosiedliśmy się.
Rozmowa sama się potoczyła, przy czym co chwila wybuchaliśmy śmiechem,a zboczone żarty Harry'ego rozśmieszały "publiczność",która obrała sobie nas za cel rozrywkowy.Z głośników poleciała piosenka Justina. Niall, fan Biebera zaczął śpiewać,po chwili dołączyliśmy również my,gdy skończyliśmy,wszyscy bili brawo na stojąco,tak oto powstał nasz zespół.
Uśmiechnęłam się,wyobrażając sobie chłopaków,śpiewających dla pierwszej publiczności...
Jednak cały czas nie wiedziałam,co tu się właściwie dzieje,udałam,że nagle mi się rozjaśniło.Oczywiście kłamałam.Bo co mu niby powiem?
Nagły,silny ból pszeszył moje ciało na wskroś.Złapałam się za brzuch i wykrzywiłam twarz w grymasie.
-Wszystko w porządku?-Chłopak objął mnie w pasie i popatrzył z troską w oczy.
-N-nie...Obraz zaczął mi się zamazywać,moim ostatnim wspomieniem była przestraszona twarz Liama.

________________________________________________________________________
Dziękuję kochani za ponad 400 wyświetleń <33 
Jednak szkoda,że komentuje to tylko parę osób.
Dziękuję więć tym osobom za komy(dziękuję,dziękuję,dziękuję <33)
Jeśli będziecie czytać 4-5 komentarzy i pojawi się nowy rozdział :**
Ps: Dzisiaj mija tygodnica odkąd założyłam bloga ^^


wtorek, 24 września 2013

Rozdział III

"Podoba ci się Zayn?"

*oczami RiRi*

Gdy nastał wreszcie dzwonek na przerwę, moim celem było tylko jak najszybsze opuszczenie klasy.
Najwidoczniej jednak nie był mi to dane.
Do mojej ławki podeszła ruda i z bananem na twarzy przywitała się.
-Hej jestem Avril, jak chcesz pokarzę ci w szkole co i jak.-podała mi rękę.
-Cześć.-powiedziałam niechętnie i odwróciłam się do niej tyłem. Błagam niech ona sobie z tąd pójdzie.
Niestety nowa jest również uparta, albo ślepa i nie widzi,że nigdzie nie chce z nią iść.
Stoi przy mojej ławce i najwidoczniej czeka,aż się ruszę.
-No dobra, pokażesz mi gdzie jest toaleta?-spytałam w końcu zrezygnowana.
-OK, chodź za mną.-pociągnęła mnie za ręke w stronę drzwi,ledwo udało mi sie złapać za plecak,a już byłyśmy przed wejściem.
-Dzięki za oprowadzenie to...
-Hahaha serio myślisz,żeo niczym nie wiem?-Avril podniosła porozumiewawczo brew.
-O niczym nie wiesz.. co?-Powtarzałam za nią jak głupia.
-Podoba ci sie Zayn? Nie radzę jest O-KRO-PNY.
-Nie jest!-wrzasnełam na nią podirytowana.Badź co bądź był kiedyś moim idolem.
-On nie zwraca uwagi na nikogo po za sobą,radzę ci odpuść sobie.-Słowa Av wypowiedziane były sarkastycznie,uśmiech momentalnie zszedł z jej twarzy.
-MOże to TOBIE się podoba,ale ma cię w poważaniu!?-Cholera, ze mną jest gorzej niż myślałam,co mnie napadło?
-TY kur...-nie dokończyła,bo ktoś stanął na przeciwko niej,a odwrócił się do mnie plecami.Poznałam go od razu.Liam.
-Hej mała, uspokuj się.-Szepnął jej do ucha i pogłaskał po włosach.Tamta momentalnie sie uspokoiła i popatrzyła z uśmiechem na...swojego chłopaka? 
Korzystając z okazij próbowałam się szybko wymknąć jednak Li pociągnął mnie delikatnie za plecak w swoją stronę i odwrócił przodem. Jego twarz.. tak dobrze mi znana twarz.Tak bardzo za nim tęsknie...Za jego delikatnością,opiekuńczością nawet tęsknie za tą fobią przed łyżkami.Jednak to musi być raz na zawsze koniec.NIe mogę już być directioners, to może mnie znowu przerosnąć.Znowu będe miała ochotę się ciąć.Wtedy powstrzymywał mnie przed tym tylko fakt,że ONI nie byli by z tego dumni.Dla nich się liczy każda fanka.
-Czy my się przypadkiem nie znamy?-Li uśmiechnął się do mnie ciepło,a serce zabiło mi mocniej.
-Nie.-odwzajemniłam uśmiech i sama nie wiedząc co robię dałam mu szybkiego buziaka w policzek.Nie,teraz to przegiełam.Tylko psychiatra mi pomoże.
Liam się zaczerwienił,a na twarzy Avril odmalowała się wściekłość.
-Przepraszam ja naprawdę...
-Nic się nie stało-chłopak póścił do mnie oczko.
-Liam od kiedy z ciebie taki podrywacz?
Odwróciłam sie,a za mną stał...

Liaś <3

_________________________________________________________________
Jest kolejny rozdział.Przepraszam za błędy.Troszke dłuższy od poprzedniego, wiem,że nie wiele ale mam mało weny.

Czytasz=Komentujesz

niedziela, 22 września 2013

Rozdział II

"...gdy nagle zauważyłam GO"
*Oczami RiRi*
Wreszcie w mojej nowej szkole.
Za chwilę przekroszę próg mojej klasy.
Nie chciałam się przeprowadzać,ale czy kiedykolwiek rodzice mnie posłuchali?
No właśnie,nie.
Rozległ się w końcu tak długo oczekiwany dzwonek na lekcje.
Udałam się korytarzem pod salę 38.
Drzwi były otwarte na oścież,a nauczycielka już w środku.
Nałożyłąm na usta lekko wymuszony uśmiech i weszłam do środka.
Oczy wszystkich skierowane były na mnie.
Nauczycielka ruchem ręki przywołała mnie do siebie.
-Ekhm, przedstawiam wam nową uczennicę Rihanne,przyjmijcie ją miło i oprowadźcie po szkole.
-Hej wszystkim-zaczełam trochę speszona,gdy nagle zauważyłam GO,a raczej ICH.Mój oddech przyspieszył,serce waliło z całej siły.
Wszystko do mnie wróciło, wszystkie wspomienia związane z One Direction.Skąd oni się wzieli w liceum?Do cholery skąd!?
NIe jestem już directioners,ale byłam.Kiedyś...dawno.
Jednak nie byłam rozumiana,przez innych,nie znałam osobiście innych directioners.Wszyscy ze mnie szydzili,żartowali,naśmiewali się na przerwach.Miałam wtedy na sobie maske niewzruszenia,ale to bolało.Nawet bardzo.
Wszyscy zauważyli moje zmieszanie,a ja nie lubię być w centrum uwagi, mimo tego,że jestem osobą towarzyską.Wziełam głęboki wdech i zaczęłam jeszcze raz.
-Więc pochodzę z Irlandii z nie dużego miasteczka...zresztą pewnie nikt o nim nie słyszał.Umiem grać na pianinie i perkusji.Wszyscy mówią na mnie RiRi,bo nie przepadam za pełnym moim imieniem.Z natury jestem osobą gadatliwą i... to chyba by było na tyle.
-Dziękujemy Riha..RiRi, usiądź sobie z Zaynem.
Tego tylko brakowało.Błagam zabijcie mnie.
Usiadłam niechętnie koło mulata.Czułam przez całą lekcję jego wzrok na sobie.Mimo to nie przedstawił się...zresztą nie musiał.


<3





_________________________________________________________________

No cóż ,według mnie nie wyszło mi najgorzej. ;D
Taki pomysł wpadł mi do głowy wczoraj, szczerze miałam to rozegrać zupełnie inaczej,ale chyba dobrze zrobiłam zmieniając moje plany.Jak sądzicie? Rozdział może być ? Niestety rozdziały będą się teraz pojawiać jakoś tak... 2 razy w tygodniu.

Czytasz=Komentujesz