Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 13 października 2013

Rozdział XI
Przeczytaj info pod rozdziałem!

"Nie wiedziałem,że aż tak na ciebie działam..."

*Oczami RiRi*

Wyobraźcie sobie taką scenkę:
Wybiegasz jak opażona z kawiarni razem z szajbuską i przystojniakiem,aż tu nagle BAM! Hazza bez koszulki.Oczywiście nieogarnięta ty gapisz się na jego umięśnioną klatę jednak nie zwalniasz biegu.Nagle drugie BAM!Walisz głową w latarnie,przewracając się na Avril.Mądra Av by utrzymać równowagę łapie co popadnie (w tym wypadku interes Liama) na co ON robi minę jakby dostał okreu i upada na głowę pani mądrej.No więc właśnie coś takiego przydażyło mi się w ten jakże piękny i zaskakujący dzień.
Oczywiście wszyscy wybuchneli śmiechem i ogólnie zrobiło się wesoło,szkoda tylko,że naszym kosztem.
Harold,który przypatrywał się bacznie całej sytułacji dostał spazmów ze śmiechu i zaczął turlać się po ziemi.Taa...oczywiście nie mogło zabraknąć paparazzi,którzy nie wiadomo jak i nie wiadomo skąd obskoczyli nas krzycząc jeden przez drugiego "Co tu się dzieje!?" Oczywiście albo są  ślepi albo głupi bądź jedno i drugie,skoro sami nie umieli sobie odpowiedzieć.
Wściekła zrzuciłam z siebie Avril i pokazałam tłumowi reporterów środkowy palec,po czym z moich ust wydobył się potok przekleństw.
Liam (uprzednio podnosząc panią Łapięzacosięda ) odciągnął mnie do tyłu i zaczął im coś spokojnie wyjaśniać.Po paru minutach wszyscy się rozeszli no może po za Harrym,który wtullił się we mnie chwytając za biodra (cały czas bez koszulki) i zaczął mruczeć do ucha "Nie wiedziałem,że aż tak na ciebie działam..."
Ściągnęłam jego ręce i ruszyłam w przeciwnym kierunku..Odwróciłam się jeszcze za siebie i aż mnie zemdliło,Li oddawał się subtelnym pocałunkom z Avril.Najwidoczniej to co się przed chwilą stało nie miało dla niego najmniejszego znaczenia...

*Oczami Av*

Ah ta zazdrosna Rihanna...myślała,że nie zauważę jak się wpatruje w MOJEGO chłopaka ?
Tak.Teraz jestem już tego pewna,ona działa na dwa fronty.Doskonale widziałam z jakim wymuszonym uśmiechem w końcu podała mi ręke.Wkurza ją,że to MNIE wybrał Li,a z jakim maślanym wrokiem wpatruje sie w Zayna !
Strasznie mnie wkurza i pomyśleć,że już zaczynałam ją lubić.
Weszłam z Liamem do klasy,ona siedział już obok Zayna.
-Masz łaskotki?-usłyszałam pytanie mulata.
-Może...
Zay zaczął łaskotać ją po brzuchu i szyi,a ona dosłownei krztusiła się ze śmiechu.
Chłopak mocniej objął ją w pasie i szeptał coś do ucha.Zarumieniona RiRi zaczęła cicho chichotać i spojrzała sie z przysłowiowym bananem w moją stronę.Najwidoczniej chciała mi dopiec.Uśmiechnęłam się jednym z najsztuczniejszych uśmiechów i zrobiłam minę  pt:"Nic mnie to nie ochodzi."
A w rzeczywistości ?
Nie wiem czemu,ale byłam zazdrosna.
Przecież nic do Zayna nie czuje!
Owszem podobał mi się  no może nawet byłam nim zauroczona jednak uczucie to Liama jest 10000000007356873 silniejsze.Usiedliśmy w ławce,a chwilę potem do pomieszczenia weszła pani Agnes Szczaw.
Liamowi chyba szkoła nie robi za dobrze,naciągnął sobie koszulkę na głowę i robi jakieś dziwne miny...
Musze przyznać całkiem nieźle mu to wychodzi + ładny ma kaloryferek.Pół klasy jest już czerwona ze śmiechu w tym również ja.
-Błazen.-szepnełam mu do ucha.
-Ale tylko twój...
Panie Payne,będzie pan tak łaskawy i założy na siebie normalnie bluzkę?-spytała nasza "wspaniała" nauczycielka.
-Oczywiście prosze pani.-wyszczerzył sie głupkowato.
Zaśmiałam się cicho.
Tak.Zdecydowanie kocham tego głuptasa.

*Oczami Zayna*

Nigdy bym nie pomyślał,że ta dziewczynka,która ignorowała mnie gdy tylko usiadła ze mną w ławce może się okazać aż tak interesująca.Cały czas mieliśmy bekę z Avril.Jej zachowanie czasmi jest poprostu śmieszne,a gdy opowiedziała mi co się dzisiaj stało spadłem z krzesła(przy czym narobiłem sobie niezłego obciachu).Gdyby nie to,że Av ma zdecydowanie bardzo ładny głos i szkoda by było zmarnować taki talent,odpuściłbym sobie próby z nią,a może...
-RiRi kochanie co powiesz na taki mały układzik...chodź ze mną na boisko od nożnej.Mam tam się spotkać z rudzielcem,aby podszlifować jej...
-Wiem,wiem pomagasz jej wygrać ten konkurs.No jak mnie tak ładnie poprosisz to może się zgodzę.
Nie zastanawiając się długo wziąłem jej twarz w dłonie i złożyłem na jej truskowkowych ustach delikatny pocałunek,nie uszło to jednak uwadze temu Szczawowi i zaczęła się wydzierać,że szkoła to nie miejsce na wpychanie sobie języka do buzi.
Rihanna zmieszała się,a jej twarz oblały dwa siarczyste rumieńce.
-A więc proszę pani bardzo nam przykro,ale musimy opuścić szkołę .Pociągnąłem zaskoczoną dziewczynę za rękę i ruszyłem ku drzwiom wyjściowym.
Gdy tylko znależliśmy się na zewnątrz ponownie złączyłem nasze wargi,tym razem pocałunek trwał dobre dziesięć minut.Chwiciłem dziewczynę za uda,a ona oplotła nogami moje biodra.Całowaliśmy się coraz zachłanniej.Zacząłem robić malinki na jej bladej szyi,a jej ciałem wstrząsnął dreszcz.Uniosła w górę moją koszulkę i zaczęła jeździć dłonią  po moim torsie.
Co z tego,że wszyscy się na nas gapili?
Teraz liczyliśmy się tylko my.

________________________________________________________________________

Wiem,wiem rozdział taki sobie,ale mam coraz mniej weny... chyba niedługo mi się wyczerpie,ale nie mam zamiaru dawać jakichś dennych rozdziałów dlatego  mam propozycję.Chętni mogą wysyłać na mojego maila paulah.s699@gmail.com koleiny rozdział na tego bloga.Zwycięzca będzie przez miesiąc promowany przy każdym rozdziale na moim blogu jak również asku.Jeśli macie jakieś pytania,propozycje lub wątpliwości zapraszam na mój Ask.
Może spadnie na mnie deszcz weny (czego bardzo prosze mi życzcie).Jeśli możecie komentujcie, mam nadzieję,że dzięki temu wpadnie mi do głowy jakis pomysł na zakończenie tego opowiadania...
Kocham Was,ponieważ jeszcze czytacje te moje wypociny.
Dziękuje i życzę miłego dnia xx
Ps:Najprawdopodobniej zacznę też nowe opowiadanie !!!
Pps:Czas macie do środy ;)

piątek, 11 października 2013

Czy według Was Larry istnieje ?














Ja już sama nw...normlanie myślałam,że Louis i Eleanor to coś prawdziwego ale weszłam na pewną stronkę (linku Wam nie podam ponieważ wyszłam z tego bloga i teraz nie pamiętam) i tam było chyba ponad 300 faktów o nim...nich.
Rozdział X

"Wariatka."

"Występ występem,ale do szkoły trzeba iść." Cytuje tu słowa mojej rodzicielki.
Leniwie ruszyłam wraz z moją przyjaciółką na śniadanie.Pachniało códownym zapachem naleśników.Moi rodzice wyjechali w dwu dniową delegację,zaraz po naszej kłótni,więc  nie mieli kiedy dowiedzieć się o przybyciu Kathy.Gdy ujrzeli nas razem oczy wyszły im z orbit,ojciec nerwowo zaczął stukać palcem o blat stołu.Mama odgarnęła kosmyk włosów za ucho i patrzyła na nas wyczekująco.Sama zresztą nie wiedziałam co Kat tu robi,powiedziała,że powie mi wszystko,gdy moi "stwórcy" wrócą.
-Moi rodzice nie żyją.
Powiedziała tylko tyle po czym zamrugała, jakby za chwilę łzy miały zacząć spływać po jej twarzy.Wszyscy byliśmy w szoku.Mama doszczętnie spaliła naleśniki tata wyla kawę na stół,a mi zrobiło się słabo.Nagle wszystko zaczęło układać się w właściwą całość.

*Retrospekcja*

-Tak? Taka z ciebie przyjaciółka!Dla ciebie liczy się tylko ten pedalski zespół.Łan Erekszyn,tak?!-Kathy wrzeszczała na mnie na środku ulicy.Miała ludzi oraz mnie głęboko w dupie.
-Ja? to moja wina,że zaczęłaś mnie olewać odką pokochałam tych pięciu wariatów?!-Wymachiwałam wściekła rękami.
-Ale ty masz wszystko! A ja już nie...po policzku spłynęła jej pojedyncza łza.
-C-co?
-Nic...nieważne.Odtąd koniec naszej przyjaźni.- Wysyczała przez zęby.
"Pieprzę to" pomyślałam i szybkim krokiem ruszyłam w przeciwnym kierunku.
*Koniec retrospkecji*

 Przed tym wydarzeniem już od paru tygodni chodziła smutna i jakby zamyślona.Zaczęła dostawać gorsze oceny,zmieniła swój styl.Gdy pytałam co się stało mówiła tylko "Nic." aż w końcu odeszła...Już podczas naszego co tygodniowego oglądania X-factora była dla mnie oschła i wredna.Tłumaczyłam to sobie wtedy złym dniem,ale tych "złych dni" było coraz więcej.Nieobecność rodziców rzekomo spowodowany był wakacjami.Pfff głupia uwierzyłam,a przecież kto jeździ na wakacje w środku jesieni?!
-Ekhm, Rihanna idź już do szkoły,a my musimy poważnie porozmawiać z Kathy.Posłusznie skinęłam głową i wyszłam z domu
-
-Hej RiRi!-Odwróciłam się w moją stronę biegła Av trzymając Liama za ręke.
-No?-Burknęłam trochę zła na ten widok.Ona wgl nie pasuje do Liama i ja się pytam jakim prawem on chodzi z taką powłoką?
-Chciałam cię przeprosić.-I w tym momencie ziemia stała się bardzo interesującym widokiem,wpatrywałam się w nią tak długo,aż w końcu Li lekko szturchnął mnie w ramię.Uniosłam pytająco brew,wyzywająco patrząc mu w oczy.Avril najwyraźniej to zauważyła bo mocniej ścisnęła jego dłoń i nieznacznie pociągnęła go bliżej siebie.
-No więc?-Spytała ponaglająco.
-Jak chcesz.-Bez przekonania uśmiechnęłam się w jej kierunku.
Ona z bananem na twarzy podała mi dłoń.Niechętnie ją uścisnęłam i gdy już miałam ruszyć dalej,upierdliwa Av musiała mi w tym przeszkodzić.
-Może pójdziesz z nami jeszcze do kawiarni?
"Z ogromną nieprzyjemnością." pomyślałam,choć ze względu na Liama odpowiedziałam tylko zwykłe "Może być."
Kątem oka obserwowałam Li, zerkał w moją stronę co chwila, z dość nieprzyjemnym wyrazem twarzy. "Wie,że jej nie lubię." przeszło mi przez myśl.Ale co ja na to poradzę? 
Już jesteśmy!-Oznajmiła wesoło Avril.
Staliśmy przed małą przytulną kawiarenką,gdy weszlismy do środka naszym oczom ukazał się códny widok.



 -To gdzie panie raczą się posadzić ?-Spytał się już nieco weselszy Li.
Zgodnie stwierdziłyśmy,żeby usiąść na samym końcu.Nasz dżentelmen odsunął najpierw Av,a później mi krzesło,po czym zajął miejsce obok.
-Wiesz RiRi mam do ciebie małe pytanko.
-Tak Av?
-Proszę odpowiedz mi szczerze...podoba ci się Zayn prawda?
A ona znów krąży przy tym temacie,jest uparta gorzej niż osioł.Mam ważniejsze sprawy na głowie niż ślinienie sie do mulata.Co prawda jest bardzo przystojny,zabawny,pociągający...Stop! To tylko mój kolega,owszem lubię go,ale co najwyżej może zostać moim przyjacielem.
To ostatnie zdanie powtórzyłam namolnej Avril.Ta tylko zmarszczyła czoło i do końca naszego spotkania siedziała w miarę cicho.Za to ja z Liamem gadaliśmy jak najęci śmiejąc się do łez.Mało brakowało,żebyśmy nie spóźnili się na lekcje.Szczęście (lub niekoniecznie ono) chciało aby Av była z nami i dosłownie wisiała z telefonem w ręku odliczając nam każdą sekndę rozmowy.Wariatka.

_________________________________________________________________

Cześć kochani! I już jest nowy rozdział :D !! Mam nadzieję,że nie wyszedł źle,chodź moim zdaniem trochę nudny.Proszę komentujcie nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy!
Ps:Jak się robi szablony? Bo mądra ja jeszcze tego nie odkryłam,a chciałabym zroic jakiś fajny z 1D :P












poniedziałek, 7 października 2013

Rozdział IX

Za chwilę.Za minutę.Za sekundę i...

*Oczami Av*

Mogłabym tak stać z nim u boku na tym deszczu i zatapiać się w jego ustach bez końca.
No ale cóż...występ do X-factora się zbliżał, a Liaś musiał sie jeszcze ogarnąć.
Nałożył na mnie swoją bluzę,abym nie zmarzła i ruszylismy biegiem trzymając się za ręce w stronę domu.Gdy dotarliśmy już na miejsce wzrok pozostałej czwórki skierowany był na nasze splecione dłonie 3/5 One Direction (oficjalnie tak się nazwali, dzięki pomysłowi Rihanny) patrzyło na mnie ze skruchą.Najwidoczniej kapneli się już,że słyszałam ich jakże miłą i szczerą rozmowę na mój temat.NIe byłam jednak na nich zła mieli do tego prawo, sądzę też,że to własnie dzięki RiRi zrozumiałam moje prawdziwe uczucia do Liasia...może kiedyś ją przeproszę.
-
Chłopcy bardzo zdenerwowani czekali,aż nastąpi ich kolei.Liam ściskał moją dłoń i co chwila patrzył z powątpiewaniem na scenę.Za chwilę.Za minutą.Za sekundę i...
-Prosimy numer 1069 One Direction na scenę.
Li puścił moją dłoń i nie pewnie wszedł jako pierwszy,a za nim pozostała część zespołu.
Harold potrzedł do mikrofonu i z uśmiechem zaczął przemowę.
-Dzień dobry wszystkim,nazywamy się One Direction i chcemy oczarować was,naszymi głosami,urodą oraz urokiem osobistym.-tłum zachichotał a Simon uśmiechnął się życzliwie.
Po chwili poleciała piosenka,którą sami napisali Live While We're Young.

(Kiedy polecą słowa piosenki zacznij czytać tekst)
LIAM;
Hey girl, I’m waiting on ya                                  
I’m waiting on you                                             
Come on and let me sneak you out
And have a celebration, a celebration
The music up the window’s down.



Tł: 
Hej dziewczyno, czekam na Ciebie, 
czekam na Ciebie
podejdź i daj mi się porwać
niech będzie uroczyście, uroczyście
podgłośniona muzyka, zamknięte okna.







ZAYN;
Yeah, we’ll be doing what we do
Just pretending that we’re cool
And we know it too
Yeah, we’ll keep doing what we do
Just pretending that we’re cool
So tonight...

Tł:
Tak, będziemy robić to co robimy,
Będziemy udawać, że jesteśmy fajni
I o tym wiemy
tak, będziemy robić to co robimy, 
po prostu udając, że jesteśmy fajni, 
Więc tego wieczoru...


TOGETHER:
Let’s go crazy, crazy, crazy
Till we see the sun
I know we only met
But let’s pretend it’s love
And never never never stop for anyone
Tonight let’s get some
And live while we’re young
Whoohoo, Whooho
And live while we’re young
Whoohoo, Whooho
Tonight let’s get some

Tł Refren: 
Szalejmy, szalejmy, szalejmy 
aż do wschodu słońca
Wiem, że dopiero się poznaliśmy, 
ale udawajmy, że to miłość
I nigdy, nigdy, nigdy nie przestawajmy!
Tego wieczoru chodźmy
i żyjmy póki jesteśmy młodzi!
Whoohoo
i żyjmy póki jesteśmy młodzi
Whoohoo
Dziś wieczór chodźmy gdzieś.

HARRY;
And live while we’re young


Tł:
i żyjmy póki jesteśmy młodzi!







ZAYN:
Hey girl, it’s now or never
It’s now or never
Don’t overthink just let it go
And if we get together
Yeah, get together
Don’t let the pictures leave your phone
oooo

Tł: 
Hej dziewczyno, teraz albo nigdy, 
teraz albo nigdy
nie myśl za dużo, po prostu odpuść
i jeśli się zejdziemy
tak, się zejdziemy 
nie pozwolę byś usunęła zdjęcia ze swojego telefonu.
oooo...


NIALL;
Yeah, we’ll be doing what we do
Just pretending that we’re cool
So tonight...

Tł:
tak, będziemy robić to co robimy, 
po prostu udając, że jesteśmy fajni, 
Więc dzisiaj wieczorem...

(W tym o to momencie nasz kochany Hazza chciał dać Niallerowi buziaka)------->>


TOGETHER: 
Let’s go crazy, crazy, crazy
Till we see the sun
I know we only met
But let’s pretend it’s love
And never never never stop for anyone
Tonight let’s get some
And live while we’re young
Whoohoo, Whooho
Wanna live while we’re young
Whoohoo, Whooho
Tonight let’s get some

Publika pękała ze śmiechu... :D
Tł Refren: 
A więc szalejmy, szalejmy, szalejmy 
aż do wschodu słońca
Wiem, że dopiero się poznaliśmy, 
ale udawajmy że to miłość
I nigdy, nigdy, nigdy nie przestawajmy dla nikogo
Dzisejszego wieczoru chodźmy
i żyjmy póki jesteśmy młodzi!
Whoohoo, Whooho
chcemy żyć póki jesteśmy młodzi
Whoohoo, Whooho
Dziś wieczór chodźmy gdzieś

HARRY;
And live while we’re young

Tł:
i żyjmy póki jesteśmy młodzi!


ZAYN;
And girl, you and I
We’re about to make some memories tonight
Nie mogło się też odbyć bez uroczego pana Marchewki ! ;P

Tł: 
I dziewczyno, Ty i ja
mamy zamiar stworzyć trochę wspomnień tego wieczoru


LOUIS;
I wanna live while we’re young
We wanna live while we’re young

Tł: 
Chcę żyć póki jesteśmy młodzi, 
chcemy żyć póki jesteśmy młodzi

TOGETHER; x2
Let’s go crazy, crazy, crazy
Till we see the sun
I know we only met
But let’s pretend it’s love
And never never never stop for anyone
Tonight let’s get some
And live while we’re young.

Young...

Wanna live while we're young...
Tonight let’s get some

Refren: 
A więc szalejmy, szalejmy, szalejmy 
aż do wschodu słońca
Wiem, że dopiero się poznaliśmy, 
ale udawajmy że to miłość
I nigdy, nigdy, nigdy nie przestańmy
Dzisiejszego wieczoru chodźmy
i żyjmy póki jesteśmy młodzi.

Młodzi...

Chcemy żyć póki jesteśmy młodzi
Dziś wieczór chodźmy gdzieś.


ZAYN;
And live while we’re young

Tł:
i żyjmy póki jesteśmy młodzi!

Swój występ zakończyli jakże sexowną zumbą.





Piski tysiąca dziewczyn rozbrzmiały na scenie.Wszyscy wstali,głośno skandując "One Direction!" Ludzie mieli łzy w oczach.
Ze wruszenia.
Ze szczęścia.
Z wdzięczności za ten wspaniały występ.

Tak właśnie pierwsze fanki ocierały chusteczkami spuchniałe oczy, nie mogąc wyksztusić ani słowa.

Chłopcy też się nie odzywali. Nialler miał szklane oczy i uronił nawet kilka łez.Harry stał ze spuszczoną głową,a jego klatka piersiowa miarowo to unosiła sie to znów opadała ze zdwojoną prędkością.Louis,Liam i Zayn patrzyli ze wzruszeniem na tłum."Oni tu przyszli dla nich." Przemknęło mi przez myśl.Szybko otarłam spadającą łzę.
Pewna dziewczyna wdarła się na scenę i rzuciła się na Harry'ego szlochając.Ten objął ją czule,mrugając powiekami jakby to już był koniec.A przecież to dopiero początek.Początek najlepszego zespołu na świecie !

*Oczami RiRi*

Płakałam mocząc bluzkę mojej przyjaciółki.Ponownie tuliłam się do niej z ufnością.Ona delikatnie gładziła moje włosy, co chwila powtarzając zdławionym tonem "Już dobrze."
Jednka nie, nie było dobrze.Zdradziłam.Zdradziłam osoby,które tak bardzo kocham!A przez co? Przez ludzi,którzy nie umieją okazać szacunku.Dla zazdrosnych hejterów,którzy nigdy nie osiągną tego co oni.Nie wiem o co chodzi w tej poplątanej historii,ale odzyskałam wiarę w siebie i żaden zazdrosny człowiek nigdy mi jej już nie odbieże!
-Proszę o spokój.-Głos Simona melodyjnie rozległ się w telewizorze.Podniosłam moje spuchnięte oczy na jego wzruszoną postać.
-Tu chyba nie trzeba wiele mówić,przechodzicie do kolejnego etapu !!
Wszyscy nie ważne czy na ulicy,przed komputerem lub na widowni zerwali się bijąc brawo.
One Direction zeszło ze sceny machając do tłumu.Każdy lekko uśmiechnięty,radosny...po prostu szczęśliwy !

_________________________________________________________________

Podoba Wam się nowy rozdział kochani ?Ja osobiście sądzę,że nie wyszedł najgorzej ;P Proszę skomentujcie to mnie zmotywuje do napisania kolejnego rozdziału :**














niedziela, 6 października 2013

Rozdział VIII
Muzyka

"Trzymam najważniejszą osobę w moim życiu w ramionach."


*Oczami Avril*


...a wtedy on złożył na moich ustach subtelny pocałunek.Szybko go odwzajemniłam.Dłonią głaskał mój policzek,a ja wreszcie czułam się szczęśliwa.Od tak dawna czekałam na ten moment,chodź odpędzałam tą myśl od siebie.Nie chciałam stracić naszej przyjaźni.Oderwaliśmy się od siebie na krótką chwilę.Liam objął mnie w pasie po czym oparł swoje czoło o moje.
-Tak dawno chciałem ci to powiedzieć...
-Też cię kocham.-przerwałam mu i ponownie wbiłam się w jego usta.Pierwsze krople deszczu zaczęły sływać na moje ramiona.

*Oczami Liama*

Myślałem,że już zawsze będziemy tylko przyjaciółmi.Może znajdzie sobie chłopaka,później męża...Ale gdy zobaczyłem jak wybiega z mojego domu,czułem się jakby ktoś mnie spoliczkował.Kłamałem Niallerowi,Lou i Hazzie,zawsze była dla mnie kimś więcej niż tylko przyjaciółką.
A teraz?
Trzymam najważniejszą osobę w moim życiu w ramionach.

*Oczami RiRi*

Cichy dźwięk dzwonka rozbudził mnie z transu.Kto normalny dzwoni o tej porze do domu? Niechętnie zwlokłam się z łóżka i ruszyłam otworzyć drzwi.Deszcz i burza ropętały już na dobre wojnę.Uchyliłam delikatnie drzwi i zamarłam w bezruchu.Przede mną stała zmarznięta Kathy.Cała drżała.Rozmazany tusz zmieszał się z jej łzami.Bez zastanowienia wpuściłam (byłą) przyjaciółkę do środka.
Dziewczyna zdjęła buty przy czym wzięła swoją wielgachną torbę i ruszyła nieśmiało przed siebie.Ruchem ręki pokazałam na schody.Kat weszła nimi powoli na górę.Gdy już przekroczyliśmy próg pokoju ona niespodziewanie rzuciła się na mnie głośno szlochając.Zbyt mocno mnie zraniła,żebym mogła ją przytulić i udawać,że nic się nie stało.Tępo wpatrzyłam się w krople deszczu na szybie.Lekko odepchnęłam od siebie dziewczynę i powiedziałam rozkazującym tonem.
-Idź do łazienki wykąp się,zmaż makijaż,przebiez się w piżamę i wskakuj pod kołdrę.
Dziewczyna skinęła głowa i wyszeptała ciche "Dziękuję". Nic jej na to nie odpowiedział tylko dwróciłam się tyłem i wbiłam wzrok w ziemię.Jeśli to tylko chwilowa ,kłótnia z rodzicami to niech wraca jak najszybciej.Nie będzie mi psuła ponownie życia,gdy już powoli zaczęło się układać.
-
Gdy otworzyłam oczy ujrzałam ubraną już postać Kathy.
Długie do pasa blond proste włosy uczesała w wysokiego kucyka.Czerwone conversy idealnie współgrały z króciutkimi spodenkami.Bluzka z napisem "Meow" wulgarnie podciągnięta była prawie pod sam stanik,a na końcu zawiązany supełek.Długie rzęsy okalały jej zielono-szare oczy wpatrzone w wyświetlacz iphona.
Gdy zauważyła,że się jej przyglądam uśmiechnęłam się leciutko.
Drgnęłam zaniepokojona pewnym faktem.Pod koniec naszej przyjaźni dziewczyna obcieła włosy do ramion i przefarbowała na rudo.Zaczęła ubierać czarne ciuchy z motywami krzyży,a oczy malowała czarnym tuszem podkreślając je e-linerem.Teraz miała na sobie tylko lekki makijaż, co bardzo mnie zdziwiło.Wyglądała identycznie jak sprzed dwoma laty.
-No,no wracamy do wcześniejszego stylu.-Spytałam z sarkazmem patrząc na nią z kpiną.
-Ależ kochana jakiego stylu? Właśnie.. wczoraj starsznie dziwnie się zachowywałaś.Wiesz dzisiaj ten cały X-factor.Miałyśmy razem obejrzeć,komentując przez skeypa,bo w końcu TY wyjechałaś z Irlandii zostawiając mnie tam na pastwę losu.-Rzekła smutno.
-Ciebie na pastwę losu!?- wybuchnęłam-to TY mnie zostawiłaś samą odkąd stałam się directionerką.Zmieniłaś styl odwróciłaś się ode mnie!-Krzyczałam coraz głośniej nie umiejąc okiełznać wściekłości.Dziewczyna spojrzała na mnie ze zdziwieniem.
-Ale przecież to ty wyjechałaś bo rodzice znaleźli lepiej płatną pracę.Pamiętasz jeszcze,że co tydzień oglądalismy te show? 


-Ja...-przerwał mi dźwięk esa.Sprawdziłam kto napisał.Na moment na mojej twarzy pojawił się uśmiech po czym odczytałam widomość od Zayna.
"Haj RiRi,życz nam powodzenia w X-factorze nasz pierwszy występ przed tak liczną publicznością...Pamiętaj włączyć telewizor! <ściskam cię> xxx Zayn.
Ps:Chłopcy również przesyłają uściski." Już prawie zapomniałam...zapomniałam,że 1D jeszcze nie istnieje.Zapomniała,że to wszytsko się jeszce nie zdażyło.Ona nie odeszła,nie zraniła,nie zostawiła,nie wbiła mi noża w serce.Ręcę zaczęły mi drżeć więc odpisałam tylko "Powodzenia,napewno przejdziecie." i spojrzałm ponownie na moją...przyjaciółkę?

_________________________________________________________________
Wiem ten rozdział nie wyszedł mi najlepiej ;c Chwilowy brak weny.Mam nadzieję,że szybko mi wróci. Kochani dziękuję za te wszystkie komentarze,zdecydowałam sie jak na razie nie usówać bloga xx
Rozdziały mogą pojawiać się rzadziej przez "wspaniałą" matematykę.-,-
Miłego dzionka ;*

piątek, 4 października 2013

Rozdział VII
(przeczytaj notkę pod rozdziałem)

"Liam ma bardzo wygodne łóżko..."


*Oczami RiRi*
Wracając do domu po cudownym dniu z Hazzą,Lou,Niallerem i Liamem miałam wielkiego banana na twarzy.Co z tego,że za chwile 20? Rodzice na pewno nie martwią się moją nieobecnością,kto wie może nawet spędzają przyjemnie ten czas we dwoje?
Pogrążona w myślach nie zauważyłam skórki od kiwi (tak,kiwi) i wyrąbała bym się zapewne jak długa gdyby nie refleks Zayna. On nie mieszka z pozostałą czwórką chłopaków w jednym domu.Ma osobne mieszkanie, ale tuż obok nich.Spaliłam buraka i wyszeptałam tylko ciche "dziękuję".
-Cała przyjemność po mojej stronie.
-Ooo jaki dżentelmen, słyszałam od twoich kolegów,że jesteś niezłym bad boyem.
-Że jestem niezły słyszałaś chyba raczej od dziewczyn.-obdarzył mnie szerokim uśmiechem.
-Hahaha,jak siedzieliśmy razem na lekcji to wszystkie zerkały zazdrośnie w naszą stronę.
-Zazdroszczą ci urody.
-A tobie pięknego głosu.-Nie pozostałam dłużna komplementowi.
-Wydajesz się najbardziej normalną dziewczyną w tej szkole,wszystkie pozostałe nie opuszczają mnie na krok chyba,że...
-Że?
-Avril.Ona też mi się nie narzuca,chodź jest strasznie dziwna.Z jednej strony nieśmiała,a z drugiej to jakaś księżniczka, przed którą należy się kłaniać.-Uśmiechnął się jeszcze szerzej pokazując szereg białych zębów.
-Zgadzam się z tobą,zrobiła mi wczoraj taką awanturę...zresztą szkoda gadać.
-Mhm,wiesz umówiłem się z nią na jutro.Bierze udział w tym konkursie "Najlepszy głos wokalny."
-Musisz uważać,aby nie zdarła sobie gardła.Zresztą trochę by było szkoda,gdyby nie miała by na kogo pokrzyczeć.-powiedziałam z ironią,przewracając oczami.
-Dobra ja już muszę iść...masz tu mój numer,jakbyś chciała dzwoń.-podał mi karteczkę z nagryzmolonymi cyframi.Podniósł mój podbródek do góry i dał szybkiego buziaka w policzek,po czym nie odwracając się odszedł szybkim krokiem.
-
Weszłam wolno do mojego mieszkania.Leniwie ściągnęłam buty i gdy już miałam poczłapać schodami w stronę łóżka...Ka bum! Moi rodzice,stali oparci o poręcz.
-Hej.
-Jakie "Hej" młoda damo,gdzieś ty była!?-Moja mama jako pierwsza krzyknęła na mnie,by po chwili ponownie palić papierosa,którego smrodu nienawidziłam.Zawsze paliła,gdy było jej ciężko,ale żeby zamartwiać się mną?Dobry nastrój prysł w jednej chwili.Odpowiedziałam arogancko i obojętnie.
-Byłam u kolegów na chacie. Liam ma bardzo wygodne łóżko...-widziałam jak oboje poczerwienieli ze złości.Oczywiście już w ich głowach były sceny erotyczne...
-Marsz do swojego pokoju i nie waż mi się gdziekolwiek wychodzić!Tylko dom,szkoła-szkoła,dom, zrozumiano?-Ojciec podszedł do mnie bliżej,tylko parę razy był tak wściekły i miał wtedy właśnie ten sam zacięty wyraz twarzy.
Skinęłam tylko głową po czym ruszyłam do swojego pokoju.Zaraz po zamknięciu drzwi,powstrzymywane łzy zaczęły spływać po moich policzkach.Otarłam je szybko, włożyłam piżamę i rzuciłam się na łóżko.

*Oczami Avril*

W zdecydowanie lepszym humorze szłam w stronę domu chłopaków,bez pukania otworzyłam drzwi i cicho weszłam.Usłyszałam,że chłopcy siedzą w salonie,ruszyłam ku nim,nagle jednak stanęłam jak wryta.
-Nie wiem czemu Av tak bardzo jej nie lubi,RiRi jest naprawdę urocza.-Rozpoznałam głos NIallera.
-W dodatku jest po prostu śliczna.-dopowiedział Lou
-Może po prostu jest zazdrosna o naszego Li.-Hazza oczywiście musiał dodać swoje trzy grosze.
-O mnie? Jesteśmy tylko przyjaciółmi.-Głos Liama był szorstki i oschły.Usłyszałam dźwięk odsuwanego krzesła i kroki w stronę przed pokoju.Obruciłam się na pięcie i zaczęłam biec,usłyszałam,że ktoś biegnie za mną,więc przyspieszyłam,ale jak można uciec mistrzowi biegów? Li jedną ręką złapał moją a drugą objął w
pasie.Słyszałam jego ciężki oddech na moim karku. Wiedziałam,że nie mam szans się wyrwać,więc odwróciłam się do niego przodem,a wtedy on...

_________________________________________________________________
Kochani nw czy prowadzenie tego bloga ma sens.Jest was już całkiem sporo,ale prawie nikt oprócz Jagody nie komentuje.Pod poprzednim rozdziałem miałam koma tylko od niej (dziękuje ci bardzo,po praktycznie tylko dla ciebie prowadzę tego bloga ;p)
Jeśli ktoś to czyta miło by było gdybyście skomentowali.
Miłego dnia :)

środa, 2 października 2013

Rozdział VI

"Wolisz naleśniki czy gofry? ;D"

Powoli otworzyłam oczy i zamrugałam kilkukrotnie.Przeciągnęłam się i z błogim uśmiechem spojrzałm na...Louisa?
SKĄD ON SIĘ TU WZIĄŁ !!!???
Usiadłam na łóżku próbując przypomnieć sobie wczorajsze wydarzenia.Jak przez mgłę pamiętałam mój upadek w szkole.Dalej kompletnie nic.Jenda wielka pustka.
Rozejrzałam się wokoło i uśmiech powoli pojawiał się na mojej twarzy.Na miętowych ścianach zdjęcia 1D, oraz ich płyty oprawione w ramkę.Poszfa na kołdrę w kolorach irlandzkiej flagi.Piękna biała gitara powieszona nad łóżkiem,piłka do nożnej w kącie pokoju.Wszystkie te rzeczy kojarzyły mi się z One Direction.
Ponownie spojrzałam na Lou,wyglądał tak słodko kiedy spał...
Przygryzłam wargę i natychmiast odwróciłam twarz w stronę okna.
Przypomniało mi się pewne wspomnienie...
Ja siedząca z najlepszą przyjaciółką (której obecnie nie mam) na kanapie.Śmiejemy sie,krzyczymy jakieś głupie teksty.
Zaczyna lecieć muzyczka do X-factora.
Wchodzi Niall.
Uśmiechnięty od ucha do ucha,aż nie chce się od niego odrywać wzroku.
-Ciii...-szepnełam do Kathy wpatrzona w niebieskookiego.
-Hahah nie no...spodobał ci się ten lamus?
Nie odpowiedziałam, troszkę zła na przyjaciółkę.Zawsze byłam zdania,że nie należy oceniać książki po okładce.Ogółnie byłam chyba najbardziej tolerancyjną dziewczyną w szkole.

W trakcie występu patrzyłam na niego jak zachipnotyzowana.
Popcorn zamiast trafiać do buzi lądował na włosach mojej przyjaciółki (usiadła na dywanie, bo rzekomo tak jest wygodniej O_______o). PO występie biłam brawo do telewizora,a Kat podniosa tylko zdziwiona brew.
To jedno z moich ostatnich wspomnień z nią.
Odeszła.
Zostawiła.
Olała.
Zraniła.
Wytarłam łzę spadającą na mój policzek.Podjęłam decyzję by jak najszybciej opuścić ten dom.Najwidoczniej jednak nie było mi to dane,gdyż na schodach natknęłam się na Harry'ego.
-No,no widać wpadłaś w oko Louisowi.Normalnie przy pierwszym spotkaniu nie ląduje z dziewczyną w łóżku.
Słaby dowcip.Usiadłam na schodach,a Hazza obok mnie.
-Co ja tu właściwie robię?-spytałam szybko, byle tylko nie patrzeć w oczy loczka.Były zbyt piekne gdy podziwiałam je na plakatach, a na żywo mogłam się w nich zatracić do końca.
Harold uśmiechnął się tylko dziwnie i zaczął uważnie przyglądać się swoim vansom.

Milczeliśmy już dobrą chwilę.Stykaliśmy się łokciami,co mimo wolnie sprawiło uśmiech na moich ustach.Hazzuncio najwidoczniej to zobaczył,gdyż wyszczerzył swoje białe ząbki i oparł swoją lokowatą głowę na moim ramieniu.
-Idź do Liama, on ci wszystko wyjaśni-wyszeptał do mojego ucha.
Głupie motylki zaczęły tańczyć w moim brzuchu.
Niechętnie podniosłam  się i powędrowałam w stronę jak mniemam kuchni w poszukiwaniu Liasia.
Siedział w środku zajadając watę cukrową.
Gdy mnie zauważył uśmiechnął się uroczo i odsunął krzesło obok siebie.
-Li mógłbyś mi powiedzieć co ja tutaj robię?-Poruszyłam zabawnie brwiami,oczekując odpowiedzi.
-Siedzisz.
Zmarszczyłam brwi na co on się lekko zaśmiał po czym rozwinął swój monolog.
-Zemdlałaś w klasie,a ja na początku nie wiedziałem co mam zrobić.Jednak wkrótce odzyskałem sprawność umysłu i czym prędzej zadzwonilem z twojego telefonu na pogotowie.Niestety w naszej cudownej szkole, nie istnieje coś takiego jak zasięg.Tyłek uratował mi Lou,który wszedł do sali i szybko kapnął się w sytułacji.Kazał mi cię zabrać do samochodu i zanieść jak najszybciej do domu,a on spróbuje złapać zasięg i zadzwoni po pogotowie.Z tego co mi opowiadał zaczęli szczegółowo wypytywać co i jak.Na co nasz mądry Lou odpowiedział,żeby tyle nie gadali tylko przyjechali "pod mój dom" jak się wyraził po czym się rozłączył.Oczywiście nie był na tyle laskawy by podać swój adres i dopiero po 2 godz. czekania,zrozumiał swój błąd.Nie wiem czy pamietasz,ale na chwilkę otworzyłaś oczy i powiedziałaś,że musisz do toalety po czym zrobiłas zeza i poszłaś "spać" dalej.Położyłem cię więc do mojego łóżka,a sam przespałem się na kanapie.Lou próbował dodzwonić się z twojej komórki do rodziców, ale nie odbierali.-po tym wyczerpującym monologu,zajął się ponownym jedzeniem waty, czekając,aż coś na to powiem.
-Dzię...dziękuję.-Wstałam z krzesła i skierowałam się w stronę drzwi.
-Już idziesz?Zostań na śniadanie.-Li błagalnym wzrokiem ponownie odsunął krzesło.
-Dobrze,ale ja je wam zrobię w ramach podziękowania.Wolisz naleśniki czy gofry?
-Wszystko mi jedno.-chłopak póścił mi oczko po czym poszedł na górę wezwać resztę załogi.

_________________________________________________________________
Jak tam rozdział? Moim zdaniem nie wyszedł mi najlepiej,trochę nudny i wgl...
NIe doczekałam się tych pięciu komentarzy...
Więc zastanawiam się czy ktoś to wgl czyta?
Jeśli się wam podobało proszę komentujcie, każdy komentarz jest dla mnie wazny <3 Z góry dziękuję xx.
Czytasz=Komentujesz

Mój Ask pytać <33